Blog > Komentarze do wpisu

SOA

Dlaczegóż zatem MŻonka spojrzała na mnie z pogardą, gdym tańcował z córką klaszcząc w radosnym amoku?

Poniewóż* było to bardzo odległe od wizerunku rodziny, nad jakim pracujemy od kilku tygodni i powinienem się cieszyć, że nie dostałem po gębie kijem od bilarda, bo tak się traktuje zdrajców w SAMCRO.

Wszystko zaczęło się od nękającej mnie choroby i nakazu leżenia w łóżeczku, a co za tym idzie potrzeby zaciukania nudy w zarodku, sięgnąłem więc po serial podetknięty przez kolegę. Krótkie streszczenie, że jest to „serial o gangu motocyklowym, który handluje bronią, naprawdę zaje…” był wystarczający, żeby mnie zniechęcić, ale znaleziona w sieci informacja, że w jednym z epizodów wystąpił Stephen King – wielki fan „Sons of Anarchy” spowodowała, że postanowiłem przynajmniej spróbować.

Zaczynało się nieźle, ale kupra nie urywało.

MŻonka rzuciła okiem, zobaczyła że kolesie w skórzanych kamizelkach walą z klamek do innych delikwentów w skórzanych kamizelkach i uznała, że większą atrakcją będzie prasowanie.

Tymczasem mnie zaczęło wciągać. Mocno.

MŻonka przysiadła z kawą dopiero w drugim sezonie, wyraziła się niepochlebnie o urodzie Rona Perlmana (choć wygląda dużo lepiej niż w roli Salvatore w „Imieniu Róży”), zdziwiła się na widok odstawiającej kawał dobrego aktorstwa Katey Segal (znana najbardziej jako Peggy Bundy, czyli z roli, która nie zwiastowała predyspozycji do ról dramatycznych) i jęknęła na widok Charlie Hunnama. Zwróciłem jej uwagę na obecność na ekranie Henry Rollinsa, ale ona już była wciągnięta, zaś jej kawa stygła niewypita.

Na koniec odcinka padło krótkie „Następny”.

Po kilku odcinakach nastąpiła rytualna wymiana tapet w komputerach na motocyklowo-gangsterskie, zmiana dzwonka w telefonie na serialowy i zmiana słownictwa na bardzo niegrzeczne, znamionujące, że staliśmy się rodziną z marginesu, żywiącą się whisky i szukającą bójki z sąsiadami. Przestałem się golić i przez chwilę rozważałem ubieranie skóry na mróz. MŻonka zaczęła snuć przemyślenia o kosztach tatuaży z kosiarzem na całe plecy.  Buraczanym jeździmy tylko na pierwszym i drugim biegu, żeby robić jak najwięcej huku w dzielnicy, bo ciągle nie udało nam się oderwać tłumika.

Dobry serial, powiadam wam.

*"Poniewóż" - słówko na licencji Kabaretu Moralnego Niepokoju. Urocze.

PS. Dobry serial z dobrą muzą. Jest trochę coverów starej rockowej klasyki, jest trochę współczesnej metalurgii. Tak jak nie przepadam za Stonesami, to "Gimme Shelter" zawsze mnie kręci, zwłaszcza w wersjach innych bandów i nie przeszkadza mi fakt, że ten numer został wykorzystany w dziesiątkach filmów.

środa, 08 grudnia 2010, wawrzyniec_prusky

Polecane wpisy

  • REGENERACJA

    W piątek po południu nieco mnie zmogło i przygwoździło do kanapy, więc nie walczyłem z przeznaczeniem, zespoliłem się z pilotem TV i regenerowałem się unikając

  • KRWAWY SPICZ

    Narasta zgiełk wokół „Jak zostać królem”. A tak na marginesie – nie badam tendencji światowych, ale mam wrażenie, że to nasi rodzimi dystrybut

  • SOWY WIECIE O FILMIE?

    Niniejszy wpis ma na celu potwierdzenie, że żyję i nie porzuciłem tego bloga. Zastój jest chwilowy, spowodowany przyczynami, bo jakże by inaczej, ale i wyczuwam

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: magda131, 109.255.18.*
2010/12/08 11:02:38
Śledzę od początków , mimo upomnień mojego faceta że to patologią pachnie :))) Niech se pachnie , mnie się podoba :)))
-
Gość: speedy, *.dynamic.chello.pl
2010/12/08 14:14:47
...ale żeby Stonsów nie lubić?!
-
2010/12/08 14:22:23
Dobry, wielowatkowy serial. Brak w nim jednoznacznie dobrych lub złych postaci, wszystko takie wymieszane. No i zakończenie...
-
Gość: Szyszynka, 94.75.119.*
2010/12/08 20:16:44
No właśnie, co masz do Stonesów?! Stonesi fajni są!

A serial też uwielbiam;)
-
wawrzyniec_prusky
2010/12/08 20:23:06
Myślę, że ja się musze w Stonesów wgryźć, bo znam ich pobieżnie z hiciorów, a mam przeczucie, że to co najlepsze jest głebiej. Obiecuję sobie i wszystkim zbulwersowanym zająć się tą kwestią
-
Gość: br.m, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/12/09 16:55:10
Ja też nie przepadam za stonesami, fakt, niektóre kawałki mi się podobają, albo jak kto woli są niezłe, szczególnie za jeden im dziękuje, bo fenomenalnie przerobił go i z jednego przerobił w kilka wersji na płycie "Sympathy for the devil" zespół Laibach. Przy czym jak pamiętamy w j. angielskim słowo sympathy nie oznacza sympatii.
-
2010/12/09 17:18:57
A podobnież, jak wieść gminna niesie oraz krążą plotki po wsi, rzeczone "Sympathy..." powstało na skutek przeczytania przez artystę - wokalistę "Mistrza i Małgorzaty". Że się posłużę "cycatem" na rozmaite okazje: "Co to wódka robi z psa...". Pozdrawiam:)
-
Gość: avellan, *.icpnet.pl
2010/12/11 19:34:04
Za Sons of Anarchy jakoś nie mogę się zabrać, choć planuję to od dłuższego czasu, a nawiązując do kina gangsterskiego polecam bardzo nowy serial HBO, Boardwalk Empire, którego producentem jest Martin Scorsese, wyreżyserwoał też odcinek pilotażowy. Serial rozpoczyna się wprowadzeniem prohibicji, a akcja rozgrywa się w Atlantic City. Już nazwisko Scorsesego mówi samo za siebie, niewspominając, ze seriale HBO należą też do udanych. W tym serialu jest wszystko co gangsterski film powinien zawierać, doskonale zbudowana postać głównego bohatera Nucky`iego Thompsona (świetna kreacja Steva Buscemi - jak ja kocham ten akcent), który jest co prawda czarnym charakterem ale nie do końca, są też oczywiście skorumpowani stróże prawa, polityka, jeden nietykalny agent FBI. hazard, alkohol i sex. Do tego jeszcze świetna muzyka. Naprawdę polecam!!
-
Gość: Lenka, *.adsl.inetia.pl
2011/01/22 19:19:01
Dzięki za tę notkę bo sprawiła że i mnie SOA wciągnęło :)