Blog > Komentarze do wpisu

BIEŻĄCZKA

Mydlę Wam tu oczy zdjęciami, a napisać by wypadało kilka zdań, żeby ze względnej wprawy nie wypaść i żeby jakaś ciągłość opowieści o tym żywocie trwała. Wobec tego piszę oto notkę o niczym szczególnym, podsumowując wydarzenia weekendu.

Piątek.

Strategicznie podszedłem do kwestii remontowych, zawczasu nabywając farbę, wałek i pędzel. Kwestie remontowe powstały w związku z wymianą całej instalacji CO w budynku, co przez kilka tygodni owocowało licznymi odwiertami, kuciami i zgrzewaniami rur. Z braku innych możliwości rury idą po ścianach, co mocno wpływa na estetykę, tym bardziej że w reprezentacyjnym pokoju rury wychodzące z sufitu rozminęły się były z rurami wychodzącymi z podłogi, przez co tzw. ekipa zastosowała manewr połączenia ich po ukosie w połowie drogi. Fantastyczne rozwiązanie, naprawdę osiągnąłem wysoki stopień podniecenia widząc tak łakome dla oka widoki, zatem zgłosiłem reklamację podważając stopień poczytalności wykonawcy, na co wykonawca obruszył się straszliwie zasypując mnie dziesiątkami zapewne zmyślonych argumentów na temat niemożności zastosowania innego połączenia.

Ostatecznie wychodzi na to, że muszę tam postawić kwiat, najlepiej zagięty w połowie wysokości, bo nie chce mi się zabudowywać tegoż dzieła nieludzkich rąk. Ale ściany odmalować trzeba.

Na uspokojenie obejrzelim z żono pierwszy epizod czwartej serii Sons of Anarchy i zrobiło nam się lepiej, bo się chłopaki od razu zabrali za miłość i zabijanie. Koło północy poprawiłem aktualnymi wydarzeniami czwartego sezonu Breaking Bad, gdzie zabijanie też szło sprawnie.

Żona nie poprawiła, bo lubi.

Sobota.

Szpachlą i pędzlem doprowadzałem ściany do stanu poprzedniego, muzyką doprowadzałem rodzinę do obłędu, ale odwieczna zasada jest taka, że kto pracuje, ten musi mieć muzę nastrajającą. Ścieżkę dźwiękową do malowania stanowiły nowe płyty Anthrax (bardzo ładna), Opeth (nie nadaje się do malowania, ręka zaczyna wydziwiać), Trivium (średnia, na razie nie kąsa), Dream Theater (nie lubię ich, ale chciałem się upewnić), Vader (odradzam, rozchlapałem farbę na pół chałupy), jakaś stara płyta Moonspell (ujdzie) i Duncan Sheik (dla koloru, choć malowałem na biało).

Urobiłem się, zamiotłem i jużem miał na narożniczku zająć taktyczną pozycję defensywną, gdy mię MŻonka poinformowała, iż mam zakresie obowiązków umycie okien, gdyż ona rady nie da z przyczyn kondycyjno-organizacyjnych.

Co mi tam, umyłem. Przyszła, pojęczała, że smugi, plamy, palców odciski. Trudno, następnym razem sama zrobi porządnie, mnie się już muzyka skończyła i przestawiłem się na tryb sobotni.

W kablówce uruchomili nam RTL, więc zobaczyłem jak Adamek został wicemistrzem świata na odcinku boksu, ale słabo czegoś  się cieszył i jakiś taki skwaszony był na twarzy.

Niedziela

Pomijając działania regeneracyjno-towarzyskie w późnych godzinach wieczornych udałem się na żużlowe derby. Ponieważ wszelkie prognozy wskazywały na nadciągającą burzę, zabrałem ze sobą foliowy płaszczyk przeciwdeszczowy, który na nic się zdał, bo nim doszedłem do stadionu, już byłem upocony i ociekający. Zapowiedziana burza nie nadeszła, gdyż tego co się wydarzyło po 8 wyścigu nie można nazwać słowem „burza”. To było tsunami z wybuchami ładunków nuklearnych. Myślę, że wyglądałem widowiskowo usiłując w obliczu cyklonu znaleźć w foliowej płachcie otwór na głowę i nadludzkim wysiłkiem usiłując wystroić się w tę złośliwą prezerwatywę. Jako że sędzia widząc rozmiar kataklizmu mecz zakończył, ruszyłem w drogę powrotną szeleszcząc folią jak stado aniołów.

Przechodzenie przez żelazny most kolejowy nad rzeką w trakcie nalotu dywanowego zrobiło na mnie wrażenie, nie będę ukrywał.

A spojrzenie MŻonki, gdym stanął w progu domu – bezcenne.

Ale ona się na speedwayu nie zna, biedaczka.

poniedziałek, 12 września 2011, wawrzyniec_prusky

Polecane wpisy

  • NOC NA ZIEMI

    W zeszły piątek miała miejsce taka sytuacja, żem pochwycił kota w pasie i ściągnąłem go z fotela, a kot na to zaczął złorzeczyć głośniej, niż ma w zwyczaju przy

  • OGNIU, KROCZ ZA MNĄ

    Podjąwszy próbę analizy wewnętrznej dochodzę do wniosku, że grillować lubiłem wyłącznie dlatego, że cieszyło mnie zabawianie się ogniem. Lata temu podtrzymując

  • AEROMAJKELIZACJA

    Ech, czas leci jak szalony, to już prawie lato, 9 stopni na termometrze… Druga wiosna w nowym domu zaliczona, tym razem było łatwiej, wszak jesteśmy nieb

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: qrowka, 109.255.149.*
2011/09/13 16:04:41
och jak dawno nie sluchalam moonspell!! moze tez skusze sie na malowanie zeby troszke posluchac dobrej muzyki:):):)
-
Gość: Colas, 153.19.9.*
2011/09/13 16:19:09
Łączę się w bólu. Remont u mnie generalny w nowy(a właściwie bardzo starym) mieszkaniu. Fachmani certolą się i grzebią niemiłosiernie od maja!!! Jestem Wujkiem-Samo-Dobro, bo inny, bardziej krewki inwestor dawno by ich kopnął w d..., zrzucił ze schodów, nie zapłacił i jeszcze parę innych. Faktem jest, że robią dobrze.
-
Gość: Colas, 153.19.9.*
2011/09/13 16:20:36
A tak w ogóle to dzińdybry :)
Czytam dzielnie i nieustająco
-
wawrzyniec_prusky
2011/09/13 18:13:38
Matko jedyno! Colas! Inwestor! Matko jedyno!
-
Gość: m., *.tvk.wroc.pl
2011/09/13 21:20:25
W kwestii rurek - zapewne ich aktualny przebieg jest zgodny z planem, ewentualna korekta możliwa zaś jest w ramach tzw. fuchy. Czyś Pan, Wawrzyńcze szanowny, Alternatywy 4 nie oglądał ? ; )
-
wawrzyniec_prusky
2011/09/13 21:22:15
Scena z rurka od razu mi na myśl przyszła
-
Gość: Colas, 153.19.9.*
2011/09/14 15:17:43
Inwestor to brzmi dumnie! Ha!
-
2011/09/21 15:48:21
Nowy Dream Theater jest naprawdę fajny (chociaż najlepsze płyty mają już za sobą). Zasłuchuję się w nim ze 2 tygodnie jadąc do i z pracy i coraz bardziej mi się podoba. Nowy Opeth...na razie nie wchodzi. Chyba jednak wolę klimaty Blackwater Park, Nowy Anthrax - oj tak :) a nowy Vader czeka na swoją kolejkę