Blog > Komentarze do wpisu

STARLESS

Kiedy po raz pierwszy jechaliśmy zobaczyć dom - a należy w tym miejscu wspomnieć, że jechaliśmy go zobaczyć tylko dlatego, że te domy, które nam się podobały miały istotne wady, przeważnie związane z ceną - trafiliśmy pod właściwy adres bez trudu. W sierpniowe popołudnie przed tablicą oznajmiającą koniec miasta skręciliśmy w prawo i przejechaliśmy kilkaset metrów drogą. Stój. Przejechaliśmy kilkaset metrów przestrzenią niezabudowaną wykorzystywaną jako droga.
Potem trwały negocjacje, przygotowania i inne operacje, aż nastała jesień i pojechaliśmy do nowego domu z wieczora, żeby dogadać jakiś szczegóły.
Nim na horyzoncie pojawiła się tablica wykańczająca miasto skończyły się wszelkie światła i daliśmy nura w nieprzeniknioną ciemność. Zwolniłem do prędkości kulejącego jeża i zacząłem wypatrywać zakrętu. Ponieważ, jak już wcześniej wspomniałem, dom nie rośnie przy drodze, tylko przy nieco twardszej, pobocznej przestrzeni błotno-kurzowej, odnalezienie właściwego zjazdu z bezpiecznego asfaltu bez pomocy słońca nieoczekiwanie okazało się nielichym wyzwaniem. Wytężałem wzrok szukając w mroku punktów orientacyjnych, aż w końcu uznałem, że błotniste pobocze różni się nieco konsystencją od pobocza wcześniej obserwowanego, co mogło oznaczać, że jest to zakręt. Szarpnąłem kierownicą w prawo i skręciłem wierząc, że albo wjedziemy w zakręt, albo w płot, a najpewniej runiemy w przepaść, a wrak samochodu odnaleziony zostanie za kilkaset lat przez archeologów.
Ale trafiliśmy w zakręt.

Łzom szczęścia nie było końca przez pół minuty.
Przejechaliśmy kilkaset metrów w ciemności, których nie były w stanie rozjaśnić samochodowe lampy. Zatrzymaliśmy samochód koło domu, który wydawał się być tym domem, choć bardziej był mrokiem skrytym w ciemności, którego obecność przeczuwaliśmy. Po wyłączeniu świateł ciemność runęła na nas jak lawina, gniotąc blachy buraczanego.
Taka ciemność.
Najstarsi sąsiedzi powiadają, że jakiś plan zakłada elektryfikację okolicy, budowę drogi i oświetlenia, jednak z nieznanych przyczyn ktoś bardzo ważny uznał, że dojazd do naszego domu nie jest drogą o strategicznym znaczeniu na Euro 2012. Nie godzę się z tym, gdyż bardzo wielu egzotycznych turystów z pewnością będzie do nas jechać na grilla i transmisje. Przyjadą jeszcze w świetle dziennym, ale odjadą już po zmroku i głupio będzie, jak sąsiedzi będą tych turystów, zapewne oszołomionych zwycięstwami polskiej myśli szkoleniowej, wyłapywać w ogródkach: szturmujących żywopłoty, zmarchwiwstających, wchodzących w szkodę. Jeśli któryś wypali z dwururki, będzie niesmak i pretensje.
Pogodziliśmy się z ciemnością, nawet da się ją lubić.
Aby nie zbłądzili przyjaciele, którzy nas odwiedzają żeby sprawdzić, gdzie jest barek, wypuszczamy na przestrzeń dojazdową Potomkę w odblaskowej kamizelce. Zapewne niedługo zostaną nam odebrane prawa rodzicielskie. Jeśli po nas przyjdą, rozpłyniemy się w ciemności...

_________________________

Tymczasem dużo czytam. W sypialni kończyłem "Dallas '63" Kinga (rewelacyjne), w salonie zacząłem "Pod kopułą" również Kinga (na razie brnę bez zapału), w toalecie rzecz o podróżach Manna i Materny (nadmuchane do rozmiarów książki notatki, ale momenty są), w kuchni zaś zacząłem dziś biografię Ozzy Osbourne'a i coś czuję, że nie spocznę, nim nie skończę, gdyż jest to lektura powodująca nieustający rechot, ale i refleksję nad szczerością autora przyznającego co chwilę, że jest skończonym tumanem i łachudrą,
Wkrótce wyprzedaż na allegro, z wyjątkiem Ozziego, bo pożyczon.


niedziela, 22 stycznia 2012, wawrzyniec_prusky

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: br. m, 195.164.28.*
2012/01/22 18:44:26
oooo my goooooood !!!! Jaka świeżutka bułeczka, jeszcze gorącą. Przepraszam za wszelkie złośliwości, ale działają.
-
Gość: jerusalem, 77-253-255-243.adsl.inetia.pl
2012/01/22 19:35:24
"pod kopułą" to miała być moja ostatnia książka Kinga. Dobra fabuła, końcówka tak fajnie zjebspierdo, że hói szczela. Na Dallas namówiłem kobietę co by mi pod choinkę jako prezent kupiła. Strasznie stękała, że to nie może być dobre że King zaczyna być nudny. Sytuacja na dzisiaj wygląda tak, że ona od tygodnia "Dallas'63 nie wypuszcza z rąk, a ja muszę "męczyć się" z jakimiś medykami od Cook'a :)
-
2012/01/22 20:15:20
Do listy zakupow dopisuje: luczywo.
-
2012/01/22 20:57:50
Z biografii Ozziego nasze niespełna czteroletnie dziecię ukochało fotkę O. z uśmieszkami na kolanach. Nie powiem, na czym siedział Ozzi :)
-
2012/01/22 21:13:34
Myślałem, że te uśmieszki to długopisem do zdjęcia wymalowane, a to dzieło rąk własnych. Rozważam podobne
-
2012/01/23 01:30:08
Ach, przypomina mi sie dziecinstwo i wedrowanie do przystanku przez dwa kilometry po ciemku, o godzinie 6 rano. Mam nadzieje ze bedziesz Potomke wozil buraczanym!
-
2012/01/24 01:04:44
Łeee, a akurat Ozziego to bym nabyła. Ale widzę, że czytasz tak jak ja (czego pojąć nie może mój Mąż, twierdząc, że następną książkę zaczyna się, jak pierwsza się skończy - cóż za nudne podejście do tematu!) :).
-
2012/01/24 01:07:08
Łeee, a akurat Ozziego to bym nabyła. Ale widzę, że czytasz tak jak ja (czego pojąć nie może mój Mąż, twierdząc, że następną książkę zaczyna się, jak pierwsza się skończy - cóż za nudne podejście do tematu!) :).
-
2012/01/25 15:33:18
Wawrzyńcze może w porze ełro 2012 zaznajomisz się ze stadkiem jakiś świetlików, coby brać tambylcza nie zbłądziła po drodze do Ciebie ;)

Ja teraz męczę Hyperiona Dana Simmonsa i cholera mam problem, bom książkę nabył wiedząc, że ma 3 siostry i stwierdziłem, że jak mi się spodoba, to zaproszę rodzeństwo pod strzechę. Książka mnie wciągnęła niczym odkurzacz, a tu okazuje się, że 2 części w sklepach brak. Na allegro windują ceny. Mam nadzieję, że obietnice wydawnictwa o rzekomym rychłym dodruku nie okażą się plotką (zwłaszcza, że zakupiłem w te pędy 3 i 4 część).

A w ogóle lada dzień stanę się (a raczej moja mżonka) właścicielem kindla i pewnie nic już nie będzie takie same :)
-
Gość: Loulou, ip-83-134-136-140.dsl.scarlet.be
2012/01/27 22:50:40
Przez pierwsza czesc notki myslalam, ze opowiadasz o moim dzisiejszym powrocie z pracy. Bez gipiesa jeszcze bym pewnie krazyla w okolicy szukajac tego zakretu. Euro i osiagniec futbolowych u nas brak, wiec oswietlenia sie pewnie nie doczekamy... Dzieki za podpowiedz z odblaskowa kamizelka.
-
Gość: Marta, 89-72-57-126.dynamic.chello.pl
2012/01/29 17:56:04
A ten Ozzy, z powodu którego nie spoczniesz to "Ja, Ozzy"?
-
Gość: kokosova, 109.232.25.13*
2012/02/10 18:56:56
Czytam i czytam i pomna na utyskiwania Mżoni,że to my mieszkamy poza wszelaką cywilizacją na zadupiu nie wierzę,że tam mieszkacie...
A sklep najbliższy gdzie?
-
Gość: alex_tar, ho73.polimex-mostostal.pl
2012/02/17 10:15:40
Rusz się, Zenek, napisz może,
Zenek pisz, bo będzie gorzej.
Zenek - pisz, bo Ci przyłożę,
pisz, Zenek, pisz!
-
Gość: nika, 89-69-30-174.dynamic.chello.pl
2012/02/17 21:47:34
Wawrzyn odkąd zamieszkałes w nowym domku to juz nic nie piszesz:(
-
Gość: Warrenna, user-31-174-141-242.play-internet.pl
2012/02/17 23:48:53
Wawrzyńcze nabądź jakieś lampy ogrodowe zasilane światłem słonecznym (takie ogrodowe do ścieżek i innych) i wbij chociaż przy zakręcie, coby wszyscy Ci co wypłynęli na suchego przestwór oceanu, mogli się jakąś latarnią wesprzeć :)

A co do Biografii Ozziego,moja ulubiona historia to ta gdy satanistom śpiewal sto lat ^^ Po przeczytaniu tej biografii zmienłam zdanie o Ozzim i naprawdę doceniłam szczerość i bezpretensjonalność stylu i ksiązki i bohatera :)
-
Gość: debe, host-89-231-105-216.warszawa.mm.pl
2012/02/23 17:28:25
na litość! napiszże coś w końcu..