Blog > Komentarze do wpisu

MĘKA CO W NOCY NĘKA

Drogi pamiętniczku!

Straszniem cię zaniedbał ostatnimi czasy, ale działy się rzeczy różne i absorbujące. Między innymi szaleńczo zaangażowałem się w podupadanie na zdrowiu i trochę mnie to wciągnęło, ale już mi się znudziło i jestem zdrowszy. Na ciele przynajmniej.

A było to tak, że jak tylko poczułem, że lada moment nadejdzie wiosna i tej zimy moje apokaliptyczne migdałki nie uczynią mi anginy, migdałki natychmiast zaropiały i pokazały, jak się to one bawić potrafią. Udałem się zatem do doktora, doktor zajrzał w paszczu, zajrzał w kartu i orzekł, że jestem nudny, bo ciągle z tą samą ropną anginą przychodzę, a on mi ten sam antybiotyk zapisuje. I że mógłbym w końcu zastosować się do zalecenia wycięcia tych dzyndzelków, które prowokują różne kłopoty i komplikacje. Pisząc „dzyndzelki” nadal mam na myśli migdałki rzecz jasna, żeby nie było wątpliwości. Choć w zasadzie nie dopytywałem, o ucięciu czego mówił doktor. Dopytam przy kolejnej anginie.

Wykupiłem antybiotyk, ten co zawsze, udałem się do domu, wrzuciłem średniej wielkości zagajnik do kominka, włączyłem  na Discovery program o produkowaniu wieszaków i zapadłem w gorączkowy półsen, w trakcie którego na przemian miotał mną to dreszcz, to gorącz i pot mnie zalewał okrutny.

Ale najzabawniejsze było przede mną.

Otóż dotrwałem przed telewizorem do późnych godzin wieczornych i gdy już wszyscy dookoła zasnęli, postanowiłem i ja odpłynąć. Nie położyłem się, bo już leżałem, więc zamknąłem oczy i odpływam. Ale coś mnie wyrwało ze snu, nim się on zechciał rozkręcić. Przymknąłem jeszcze raz. Znów mnie coś wybudziło. Zamknąłem oczy. Coś mną szarpnęło. Zmieniłem bok. Zamknąłem oko. Coś mnie poderwało.

Około trzeciej nad ranem opanowałem narastające we mnie wku… zaintrygowanie sytuacją i zacząłem analizować, co nie pozwala mi zasnąć. Wymagało to podjęcia próby zaśnięcia z jednoczesnych zachowaniem pełnej świadomości. Bez żadnych psychotropów.

Nie było łatwo, ale ostatecznie wsłuchując się w swoje wnętrze odkryłem, że mój organizm traktuje zaśnięcie na równi z tonięciem, gdyż gdy tylko zasypiam natychmiast histerycznie zachłystuje się powietrzem i ładuje do serca spora dawkę adrenaliny podrywając mnie na równe nogi.

Nie dziwota, że słabo mi się zasypiało.

Podjąłem jeszcze kilkaset bezskutecznych prób, przywitałem MŻonkę wstającą do pracy, wypiłem poranną herbatę (kawę odpuściłem, gdyż pachniało mi to złą taktyką na bezsenność).

Dzień spędziłem próbując zasnąć we wszelkich lokalizacjach i pozycjach, z przygotowanych układów i z zaskoczenia, jednakże moje ciało rozpaczliwie przed zaśnięciem się broniło, co doprowadziło mnie do dość dziwnego stanu psychicznego objawiającego się żalem do powłoki cielesnej i pierdyknięciem focha w stosunku do otaczającego mnie mięsa.

Do kolejnej nocy przygotowałem się profesjonalnie. Najpierw zanudziłem się lektura „Pod kloszem” Kinga i gdy poczułem, że mam niekontrolowany opad powieki ległem w pierzyny aplikując sobie pierwszego z brzegu audiobooka. Zmęczony Dr Jackyll błyskawicznie jął uderzać w kimonko, Mr Hyde zaczął go wybudzać. Wywiązała się walka, w której znużenie miotało mną o poduszkę, zaś jakaś mroczna siła kazała mi się zachłystywać powietrzem i otwierać oczy. To była długa noc. W przerwach pomiędzy próbami zaśnięcia zajmowałem się analizą ulotek od lekarstw szukając frazy „… i nie będziesz mieszał antybiotyku z twarożkiem, albowiem brakiem snu na wieki zostaniesz ukaran…”

Po długiej i rozpaczliwej walce przywitałem rano MŻonkę i poinformowałem ją, że jadę do szpitala po narkozę, bo 48 godzin bez snu to nie jest moja konkurencja.

Lekarze wysłuchali mojej dość pokręconej opowieści o walce dobra ze złem, osłuchali powyżej pasa, obejrzeli zdjęcie płuc, orzekli że nie ma we mnie nic nietypowego, zapisali leki nasenne i odesłali do domu.

Drogę do domu przebyłem drzemiąc nerwowo nad kierownicą, co dało mi nadzieję na zaśnięcie. Podjęta za progiem próba nie powiodła się, postanowiłem zatem spędzić czas załamując się nerwowo. Z tego wszystkiego zapomniałem o przyjęciu antybiotyku, postanowiłem więc go nie przyjmować i sprawdzić, co sponiewiera mnie szybciej - angina czy brak spoczynku. Bezsenny dzień spędziłem między innymi na lekturze ulotki leków nasennych, w której tłustym od smalcu drukiem wpisano, żeby pigułki nie połykać w przypadku niewydolności oddechowej, co kazało mi rozważyć opcję ze spisaniem testamentu przed wieczorem.

Piguły nasennej nie połknąłem, bo zasnąłem.

 

*****

 

Przyczyną bezsenności najprawdopodobniej był stary, sprawdzony, zdrowy i pożywny antybiotyk. Ale jest w przyrodzie jednak równowaga, bo obecnie cierpię na obezwładniającą senność spowodowaną lekiem przeciwzapalnym aplikowanym na tzw. łokieć onanisty czy też tenisisty, nie pamiętam. Jest to pamiątka po dźwiganiu drewna, która po dobroci nie chce odejść, więc lekarz najwyraźniej postanowił ją zmorzyć snem.

Dobranoc.



czwartek, 23 lutego 2012, wawrzyniec_prusky

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: air, 31-178-3-199.home.aster.pl
2012/02/23 21:39:53
z tego wszystkiego wylapalam, ze Mzonka pracuje. ejjj, ale to nie bylo udokumentowane!!!
-
2012/02/23 22:01:58
Poważnie? Już ładne kilka lat robi na przodku
-
2012/02/24 09:30:33
To ja cię przebiję, mój rekord niespania to tydzień. Ale to już choroba i nie ma co się chwalić chyba:) Powiem tylko, że świat ciekawie po takim tygodniu wygląda...
-
Gość: nowa czytelniczka4444, slonik.gigainternet.pl
2012/02/24 11:25:46
trafiłam na "Balladę..." przeczytałam. przeczytał mój mąż, dziecko musiało się zadowolić czytaniem co soczystszych kawałków na głos podobało mu się (aczkolwiek nie wykluczam że podobał mu się rechot rodziców a nie Twoja proza- na razie nie do ustalenia bo praktycznie zerowe słownictwo ma z racji wieku)
Odkopałam Twój pierwszy blog ( ale kaktusy w formie książkowej juz zamówiłam bo co książka to książka)
Znalazłam ten blog aktualny i co? chciałoby się powiedziec i g :-D bo zniknąłeś!!!!!
parafrazując tego nie robi się czytelniku zwłaszcza świeżu!
zwolnienie lekarskie będzie wybaczone pod warunkiem że nie bedziesz znikał na tak długo!!!
pozdrowienia
-
Gość: nowa czytelniczka4444, slonik.gigainternet.pl
2012/02/24 11:27:27
i współczucia dla Mżonki bo chory chłop w domu gorszy od apokalipsy:-D :-D :-D
-
2012/02/24 13:08:12
Jak nie chorowałem na anginę, tak cholera, drugi rok z rzędu dokłądnie o tej samej porze, jak tylko zaczął się nowy rok, tak ja musiałem udać się do lekarza. Tym razem jednak byłem mądrzejszy i pamiętając u ubiegłorocznych kaorgach z 20 zastrzykami lincocinu (stara dobra kapusta była wybawieniem :) wolałem oszczędzić tyłek zamiast wątrobę i poprosiłem o tabletki. Bite 4 dni trzymało mnie cholerstwo i żeby coś w ogóle przełknąć musiałem się nafaszerować czymś przeciwbólowym. Ze snem też było kiepsko, bo ilekroć nadmiar produkcji ślinianek miał zostać przekazany przez przełyk do żołądka, to gratis otrzymywałem taki ładunek bólu, że stawiał mnie na równe nogi. Tak więc domyślam się jak to jest z tym brakiem snu.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie dostanę już noworocznego prezentu w postaci takich pięknych pobielonych migdałków :) Pozdrawiam Cię Wawrzyńcze i na nowo zaczym czytać Twoje boje w kaktusach ;)
-
Gość: debe, host-89-231-105-216.warszawa.mm.pl
2012/02/24 18:08:51
mój ojciec na bezsenność zawsze ma tą samą radę.. :
"nagotować makowiny!
drzewiej na wsi jak dzieci nie chciały spać,
dostawały na noc makowinę.."
dodam, że makowina to wywar z gotowanych makówek.. ;)
zdrowiejcie gospodarzu!
-
Gość: Ola, abzp69.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/25 21:56:58
O Boże, jak ja to znam.Mam ten problem od dzieciństwa. Regularnie miewam bezsenne noce,a jak już zasnę to dopiero po minumum 2 godzinach przekręcania się na boki. Nie umiem spać w nowych miejscach (wakacje, domy znajomych), nie umiem spać, kiedy ktoś mi oddycha obok, kiedy tyka mi zegarek, kiedy są grzmoty i kiedy słyszę gdzieś telewizor / muzykę...

to naprawdę straszna przypadłość, cieszę się, że w końcu udało Ci się odpłynąć
-
Gość: tirlitirlichlupchlupchlup, eih73.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/26 23:59:37
No dobra, wytłumaczyłeś się z 48- góra 96- godzin nie pisania. Ale przerwa trwała miesiąc. Czuję się nieusatysfakcjonowany. Proszę natychmiast mi to nadrobić!
-
Gość: grabareq, abxk137.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/28 23:26:49
Pokwikując cichutko ze śmiechu, trzymając rozhuśtany brzuch, polecam na ów łokieć, czyj by on nie był ;p maść z wyciągiem z diabelskigo pazura ... To nie jest żart, to fakt empiryczny! Na bezsenność, w razie anginy, "Cichy Don", siła rażenia - niewyobrażalna;) Pozdrawiam. Nowonawrócona Na Wawrzyńca
-
2012/03/02 01:27:27
Wycięcie dyndadeł działa. O anginach się zapomina. Jam na to żywym dowodem. Od szóstego roku życia żadnej żem na oczy nie widziała!
-
Gość: M., host50.stimo.net
2012/03/03 19:14:56
Przyczyną bezsenności jest raczej bezdech senny wywołany powiększeniem migdałków - w każdym razie bardziej jest to prawdopodobne niż skutek uboczny antybiotyku.
Pozdrawiam w imieniu służby zdrowia.
-
2012/03/04 15:03:38
Mojemu bratu wycięcie migdałków pomogło, warto spróbować.
Proszę mi uwierzyć, jakie było moje zaskoczenie gdy zauważyłam u kogoś link do bloga Wawrzyniec Prusky. Myślę sobie zaraz, zaraz. Jak bawiłam się jeszcze w blogaska na onecie coś mi się o uszy obiło. A teraz, spotkanie po latach, można by rzec ;D
Pozdrawiam
-
Gość: Loulou, ip-213-49-106-63.dsl.scarlet.be
2012/03/09 22:50:20
Wiesz WP starosc nie radosc. Z przykroscia stwierdzam to rowniez na wlasnym przykladzie. Ze tez Ten Na Gorze nie wpadl na to,zeby nam na przayklad na 30tke fundowac nowe wdzianko cielesne bez nadwerezonych nerwow, miesni, sciegien i innych ubytkow (tych w zebach na przyklad). Moze zaapelujemy o poprawki?
-
Gość: pi, 89-73-147-13.dynamic.chello.pl
2012/03/14 20:41:19
Wawrzyńcze, wyzdrowiałeś już chyba? Napisz coś o wiośnie, pierwiosnkach, ogródku (macie pewnie coś wokół domu). Albo o czymkolwiek ;-)
-
Gość: ala, 178.212.124.24*
2012/03/18 13:13:48
Przłączam się do prośby pi. Napisz chociaż, że już Ci lepiej, bo się wierni (chociaż cisi) czytelnicy martwią.