Blog > Komentarze do wpisu

PRZYGODY MOCARNEJ KOŃCZYNY

Zło nadeszło niespodziewanie, pewnego mrocznego popołudnia, kiedyśmy oczekiwali w Buraczanym na MŻonkę, która udała się do sklepu spożywczego po paszę dla rodziny. A właściwie nadeszło wraz z nadejściem MŻonki, która wrzuciwszy sprawunki do kufra wsiadła do auta, czym dała sygnał do startu.

Przekręciłem kluczyk, Buraczany odkaszlnął i nie podjął tematu.

Przekręciłem ponownie, Buraczany odchrząknął krótko i rachitycznie, po czym zamilkł.

Przy trzeciej próbie Buraczany westchnął jeno cichutko.

Zastosowałem znaną sztuczkę doświadczonych kierowców polegającą na bezmyślnym przekręcaniu kluczyka niezliczoną ilość razy. Gdyby Buraczany był zegarkiem z pewnością udałoby mi się go nakręcić, jednak na samochód ów trick nie podziałał. Wysiadłem, otworzyłem maskę i stwierdziłem, na podstawie posiadanej wiedzy i doświadczenia, że pod maską są te same rzeczy, których nie potrafię nazwać, nic nie stoi w płomieniach, kot nie przegryza kabli, a więc nie jestem w stanie zaprzeciwdziałać. Aby nie wyjść przed rodziną na kompletnego bałwana poszarpałem oburącz pokrywę silnika, dolałem płynu do spryskiwaczy i kopnąłem w oponę. Żadna z tych czynności z pewnością nie wpłynęła na stopień naładowania akumulatora, który najwyraźniej odszedł do krainy wiecznych doładowań.

Po chwili histerii, szamotaniny i wymianie wzajemnych oskarżeń przeszliśmy do fazy planowania ratunku. Jedyną opcją było "zapchnięcie" samochodu połączone z próbą odpalenia, nie potrafiliśmy jednak ustalić konfiguracji, ponieważ próby odpalenia mogłem dokonać tylko ja, ale samochód ze mną w środku waży mniej więcej tyle co wagon kolejowy z węglem (z powodu zakupów w bagażniku), więc szanse na to że Mżonka z dziećmi będą w stanie wypchnąć mnie z parkingu i rozpędzić do pierwszej prędkości kosmicznej były raczej mizerne. Szczęśliwie udało nam się ściągnąć do pomocy dziadka Oktawiana, mogłem więc dać sygnał i dać się pchnąć. Towarzystwo nadało mi rozpędu, jednak pomimo kilku prób Buraczany nie zawarczał, więc szybko zostałem porzucony, co nie było rozsądnym posunięciem, gdyż siłą rozpędu i korzystając z lekkiego nachylenia terenu doturlałem się na skrzyżowanie.

Bez świateł.

Wieczorem.                                                                                

Krzycząc jak opętany i złorzecząc nadałem sobie nieco pędu metodą Freda Flinstona, czyli odpychając się lewą nogą, która jak się okazało w chwili paniki staje się mocarną kończyną. Dobrze, że pamiętałem o otwarciu drzwi, bo gdybym pod wpływem paniki działał zbyt gorączkowo skończyłoby się wykopnięciem dziury w burcie Buraczanego. Wydostałem się ze skrzyżowania, kończyna mi osłabła, co oznaczało że nie uda mi się tym sposobem dojechać do domu. Porzuciliśmy Buraczanego na parkingu żegnając go gorzkimi słowy.

Następnego dnia Buraczany otrzymał w darze nowy akumulator i wydawało się, że znów wszystko jest jak dawniej i jesteśmy szczęśliwi.

Jadę ci ja sobie jakiś tydzień później route 66 i nagle radio zaczyna mi przerywać. Tom się zdziwił. A tu mi się nagle lampka zapala od pasów, a za nią wnet lampka od ABS. Tom się zdziwił okrutnie. Jak zapaliła się reszta kontrolek zacząłem podejrzewać, że coś jest nie tak, a pewności nabrałem, gdy Buraczany zaczął poruszać się skokami. A akurat wtaczałem się na rondo.

Ruchliwe i pełne jak zwykle serdecznie życzliwych kierowców.

Postanowiłem zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby zjechać z ronda i dokulać się do parkingu, ale jedyne co przyszło mi do głowy to zaciśnięcie pięści na kierownicy, dynamiczne kołysanie się w przód i w tył oraz rozpaczliwy okrzyk "Żyyyyyyj!!!"

Buraczany w konwulsyjnych skokach wyturlał się z ronda i wyzionął ducha, co zmusiło mnie do użycia mocarnej lewej kończyny dolnej.

Mechanik zdiagnozował awarię alternatora. Pokiwałem głową udając eksperta od alternatorów, poprosiłem o dolanie płynu i wymianę filtra w alternatorze, na co mechanik pokiwał smutno głową i przystąpił do pracy.

Wydawało się, że znów wszystko jest jak dawniej i jesteśmy szczęśliwi. Ja i Buraczany oczywiście, nie ja i mechanik. Choć może na osobności mechanik też był szczęśliwy, nie chcę przesądzać, ale ja nie o tym przeca.

Jakież było moje zdziwienie, gdy tydzień później podczas przejażdżki wieczorową porą, radio zamilkło, rozbłysły wszystkie kontrolki, a Buraczany zaczął kicać, by po chwili paść bez życia i przesuwać się jedynie siłą mocarnej lewej kończyny w bezpieczne miejsce. Bardzo zasmuciło mnie to wydarzenie, a szczęście jednak dziadek Oktawian dowiózł pożyczony akumulator, co pozwoliło mi powrócić do domu z planem udania się do mechanika następnego dnia rano.

Jakież było moje zdumienie, gdy następnego dnia rano w drodze do mechanika radio zgasło, rozbłysły wszystkie kontrolki a Buraczany zaczął kicać. Nie przewidziałem że pożyczony akumulator nie jest najświeższej daty.

Ostatecznie mechanik pod wpływem uczucia, które w innych okolicznościach można by nazwać sportową złością, odnalazł prawdziwą przyczynę licznych zgonów Buraczanego i usunął ją ponoć już nieodwracalnie. Ja jednak stałem się nerwowy i na każdą pauzę w radiu zaczynam histerycznie się drzeć, kołysać w przód i w tył, a lewa kończyna mi tężeje i odpycha podłoże.

Trochę to krępujące.

wtorek, 12 lutego 2013, wawrzyniec_prusky

Polecane wpisy

  • NOC NA ZIEMI

    W zeszły piątek miała miejsce taka sytuacja, żem pochwycił kota w pasie i ściągnąłem go z fotela, a kot na to zaczął złorzeczyć głośniej, niż ma w zwyczaju przy

  • OGNIU, KROCZ ZA MNĄ

    Podjąwszy próbę analizy wewnętrznej dochodzę do wniosku, że grillować lubiłem wyłącznie dlatego, że cieszyło mnie zabawianie się ogniem. Lata temu podtrzymując

  • AEROMAJKELIZACJA

    Ech, czas leci jak szalony, to już prawie lato, 9 stopni na termometrze… Druga wiosna w nowym domu zaliczona, tym razem było łatwiej, wszak jesteśmy nieb

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Gu, *.dynamic.chello.pl
2013/02/12 22:17:10
Rodzina zbiegła się, żeby sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku, bo siedziałam, kwiczałam i parskałam w monitor. Uwielbiam Cię! :)
-
Gość: Kinga, *.tktelekom.pl
2013/02/12 22:21:37
jak zwykle super tekst :)
-
wawrzyniec_prusky
2013/02/12 22:22:45
Dziękuję. Mam taki pomysł na biznes, żeby wypuścić sygnowaną serię ściereczek do monitora, bo ten wątek często się powtarza
-
2013/02/12 22:24:02
Mistrzostwo świata! Forma zwyżkuje!! Chyba się posikałem...:D Żona od razu się domyśliła: - Wawrzyńca czytasz?
-
Gość: : , *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/02/13 00:38:47
olej fiaty ;)
-
Gość: Wiewi00ra, *.dynamic.chello.pl
2013/02/13 05:08:49
Wawrzyniec w buraczkach! Pyyycha :D Będziesz miał udko Pudziana :D A "Żyyyj!" Powaliło mnie na łopatki. Myślisz, że zadziała na dogorywającą maszynę do szycia? :D
-
Gość: ika, *.dynamic.chello.pl
2013/02/13 06:53:27
Ha, wykazałam się instynktem i inteligencjom własnom, że tak powiem i nie piłam kawy . W związku z tym udało mi się nie opluć monitora podczas normalnej reakcji na twoje wpisy. Tym razem tylko rżałam sobie i kwiczałam wzbudzając niezdrową ciekawość kota. Popieram pomysł na biznes i zgłaszam chęć zakupu ściereczek, gdyż , albowiem, ponieważ lepiej być przygotowanym na to co możesz napisać. Nie wiem czy już pisałam ale """kocham Pana Panie .... Prusky""""
-
2013/02/13 09:04:50
Fakt, dolanie płynu do alternatora powinno pomóc! Nie ma siły, żeby nie pomogło! Powinien był działać płynnie po czymś takim.
Nakręcanie samochodu powaliło mnie na kolana. To też częsty motyw. Może zaczniesz produkować też nakolanniki?
-
Gość: Kasik, *.furnel.pl
2013/02/13 10:25:04
jak zwykle mistrzostfo świata :) Panie Prusky, rozjaśniasz Pan mój dzień pracowy, dzięki!
-
Gość: Eulalia, *.capgemini.de
2013/02/13 11:04:02
Ło ludzie, obśmiałam się jak norka :D
-
Gość: Beata, *.atm.com.pl
2013/02/13 12:24:54
Wawrzyńcze, lepsze niż ściereczki byłyby ekrany ochronne z rynienką (chroniące nie tylko monitor, ale i klawiaturę), na stelażu - jak harmonijki ustne dla grających jednocześnie na innym instrumencie...
A wpis rewelacyjny!
-
2013/02/13 12:39:04
A jak tam z piskliwością buraczanego? Ustąpiła, czy też powróciła?
-
wawrzyniec_prusky
2013/02/13 12:42:05
Piskliwość jest pod kontrolą. Przy okazji dziękuję za wszystkie komentarze, aż się człowiek zaczyna cieszyć, że mu się alternator psuje.
-
2013/02/13 13:01:22
Cudne! I jakże życiowe!! :) Uśmiałam się do łez! Masz może chusteczki z limitowanej serii W.Prusky w kolorze buraczanym? Chętnie nabędę.
-
Gość: ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/13 13:11:18
Pisz chłopie, pisz! Naprawdę jestes w tym dobry:-)
-
Gość: Beatta, *.net.interbeskidy.net
2013/02/13 13:54:33
Pozdrawiam :D Buraczany górą!
-
Gość: mp, *.ssp.dialog.net.pl
2013/02/13 14:59:41
Bardzo cieszy mię Wawrzyńcowa mobilizacja pisarska :)
Nie, żebym źle życzyła buraczanemu, ale podziękuj mu , proszę, ode mnie za inspirację .
-
Gość: gaba, 212.160.70.*
2013/02/13 16:34:11
Pomyślałam sobie, że powinieneś jakoś zadbać o tę mocarną kończynę, wszak to dzięki niej wyszedłeś cało z licznych przygód ;) nie wiem, może jakiś specjalny pokrowiec...
-
Gość: konvalinka, *.ppp.provector.pl
2013/02/14 21:46:16
ja nie mam w zwyczaju parskać w monitor.
ale ten wpis wzruszył mnie do łez prawie. stanął mi przed oczami jak żywy mój poprzedni samochód. tej samej marki co buraczany (nie fiat bynajmniej). serwisowany przez dłuższy czas w tym samym dość bezradnym na jego wady aso (skoro to częsty problem u tych aut, to mogliby metodą prób i błędów wymyślić jakieś na niego antidotum).
tylko nasze autko miało na stałym wyposażeniu kable służące do odpalania go od innego auta w sytuacji gdy akumulator odmówi posłuszeństwa. dobra rada: prosząc innego kierowcę o użyczenie prądu dobrze jest być kobietą, najlepiej blondynką. wtedy podchodzi się do kierowcy płci męskiej, delikatnie, przepraszająco uśmiecha i nawet nie trzeba wiedzieć jak się te kable podłącza :) już widzę Wawrzyńca delikatnie, przepraszająco uśmiechającego się do jakiegoś kierowcy :P
a najlepiej jest auto tej marki sprzedać. tak nam przynajmniej doradzili w owym aso ;)
-
Gość: Ewa, *.internetia.net.pl
2013/02/15 03:50:20
Popłakałam się i nie jest to żadna tam przenośnia czy coś a fakt, ocieram łzy
-
Gość: Ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/15 17:19:41
Już przestańcie z tym pluciem w monitor, to nudne ;p

Notka najwyższych lotów, Wawrzyńcze. Przez chwilę się tylko zastanawiałam, co to za Tom, co się zdziwił :D
-
Gość: Jago, 91.231.117.*
2013/02/16 18:47:46
Wawrzyńcze jesteś moim drugim ulubionym blogerem :) Na szczeście moje autko póki co działa bez zastrzeżeń i całe szczęście bo ja niestety nie mam takiej mocarnej kończyny.
-
2013/02/18 13:52:31
WP, razem z kilkoma osobami zakłądamy ligę na stronach "Wygraj Ligę". Ustalamy zasady, fanty jakie dają ci którzy nie wygrają i przez cały sezon bluzgamy na siebie na forum opowiadając jak bardzo gardzimy całą resztą, co w sumie jest nawet zabawne.

Może się przyłączysz? Kompletowanie graczy planujemy zakończyć do czwartku.
-
Gość: wawrzyniec_prusky, *.uwoj.gorzow.pl
2013/02/18 13:55:30
Ale jaką ligę? Bo jak piłkarską, to ja się nie splamię udziałem, nawet jeśli miałbym się ograniczyć do bluzgów
-
2013/02/18 14:24:04
No piłkarską, piłkarską - jedyna szansa, by poczuć dreszcz emocji na myśl o naszych kopaczach. A bluzgi bywają zaprawdę fantazyjne! Skuś się:)
-
Gość: Patryk J, *.kamiennagora.vectranet.pl
2013/02/19 10:24:27
Sam ostatnio musiałem użyć mocarnej lewej kończyny , bom zostawił maszynę na światłach (o ile można nazwać maszyną 17 grata ;] )
Szczęściem, że parking mam z górki więc wystarczyły dwa porządne odepchnięcia :D

Ps. Ściereczki do monitora jak najbardziej potrzebne , z żonką zapluliśmy monitor.
-
2013/02/19 15:32:47
Pogaśnie i pozapalają się różne takie, w naszym skończyło się na zapaleniu ale silnika, dobrze że to się stało małzonkowi a nie mi, ja bym pewnie odpaliła fajkę i siadła na rowie. Chusteczkę proszę!
-
Gość: pohadka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/03/03 15:39:01
Wawrzyńcu! Jak to mówią z angielska you made my day;-). Nie miałam pojęcia, że blogujesz dalej i od 2009 wspominalam Cię z rozrzewnieniem aż tu nagle trafiam tu:-) i co widzę? bardzo się cieszę i wracam do regularnego czytania!
-
Gość: ika, *.dynamic.chello.pl
2013/03/10 11:39:25
No dobra dzień kobiet już był, walentynki też do dnia matki jeszcze dużo czasu do dnia dziecka też, To może w końcu coś napiszesz bo smutno bez ciebie.
-
Gość: AleżWodzuCoWódz, *.warszawa.vectranet.pl
2013/03/13 19:11:40
A to może i dobrze się stało, że na pych nie wyszło. Od tego można uszkodzić katalizator, a jego cena z pewnością przyprawiłaby mocarną kończynę o niekontrolowane drżenie.
-
Gość: malenkazabcia, *.ssp.dialog.net.pl
2013/03/27 21:31:01
Oj, znam to aż za dobrze. Cztery podejścia przez czterech mechaników do jednego koła-efekt zerowy, niestety nie proporcjonalny do rachunków. Kończy się wymianą całej osi, wyjdzie taniej, niż sprawdzać kolejnych czterech...
-
2014/01/17 20:55:27
Interesujace technicznie zagadnienie, jednak mnie to przerasta
pozdrawiam
_________________________
buty nike damskie
buty nike męskie