Blog > Komentarze do wpisu

AEROMAJKELIZACJA

Ech, czas leci jak szalony, to już prawie lato, 9 stopni na termometrze…

 

Druga wiosna w nowym domu zaliczona, tym razem było łatwiej, wszak jesteśmy niebywale doświadczonymi ogrodnikami i uprawcami (lub oprawcami). Wysłuchałem porad jeszcze bardziej doświadczonych oprawców przyrody i nim słońce wzeszło po zimie przyciąłem drzewa. Było to posunięcie niezbędne, gdyż nużyło mnie ciągłe nagabywanie ekipy filmowej chcącej wynająć mój ogród do kręcenia scen do drugiej części „Hobbita”. Do przycinania drzew kupiłem fantastyczny, teleskopowy sekator, który dzięki skomplikowanej plątaninie tasiemek, łańcuszków i przekładni pozwala na przycinanie bocianom paznokci w gniazdach. Ja skupiłem się na przycinaniu gałązek, patyków oraz nieudanych próbach przecięcia grubszych konarów, przy których sekator sprawiał się jak jamnik ze szkorbutem gryzący napompowaną piłkę do kosza. Mój jamniczy upór zaowocował pęknięciem sprężynki i rozsypaniem się całego mechanizmu. Rozpracowywanie konstrukcji sekatora i ponowny montaż plątaniny tasiemek i łańcuszków zajęły mi kilka kwadransów, ale urządzenie jest jak nowe. Tylko nie wiem, do czego teraz służy.

W każdym razie drzewka są przycięte. Niektórzy twierdzą, że przyciąłem także gatunki, których się nie przycina i że ich dni są już policzone, ale to źli ludzie są.

Tym razem wiedziałem już także, jak zabrać się za trawnik i wertykulacja przebiegła wzorowo. Podochocony efektami postanowiłem pójść o krok dalej i dokonać aeracji, czyli poza szatkowaniem nawierzchni na plasterki, dokonać jej dziurkowania. Przez chwilę planowałem nawet zakup aeratora, ale po przejrzeniu ofert dalece przekraczających moją rozrzutność, postanowiłem powrócić do niegdyś zakupionego przyrządu, jakim są nabijane gwoździami sandały, do nabycia za całe 29,99. Sandały owe składają się z sandała właściwego, czyli plastikowej podkładki, z wkręcanymi śrubami wystającymi z podeszw i regulowanych pasków, aby obuwie to przytwierdzić do stóp. Przywdziałem sandały zgodnie z instrukcją i pełen nadziei na satysfakcjonującą aerację wszedłem na trawnik.

Pierwsze komplikacje objawiły się tuż po wejściu, ponieważ jako człowiek słusznej wagi wbiłem się w nawierzchnię całym zasięgiem gwoździ, co w pierwszej chwili wydało mi się objawem bardzo pozytywnym. Gorzej poszło z wyrywaniem sandałów z ziemi. Przez chwilę szamotałem się bezsilnie we wszystkich kierunkach wyglądając jak Michael Jackson nachylony w nienaturalnych kątach nad ziemią.



Operacji takich nie wytrzymały paski, które poluzowawszy się wypuściły mnie z sandałów. Użyłem sekatora jako dźwigni i wyrwałem sandały z wrażego trawnika, po regulacji pasków i mocniejszym ich zaciśnięciu na obuwiu powróciłem na trawnik z zamiarem poruszania się w sposób delikatny i zwiewny, tak by muskać ino glebę końcówkami gwoździ.

Co oczywiście nie mogło się udać. W efekcie porwałem paski mocujące.

Myli się jednak ten, który sądzi, że się poddałem. Odnalazłem w garażu plastikowe opaski zaciskowe, przy pomocy których przytroczyłem sandały solidnie do kopyt i ruszyłem w tan. Opaski sprawdziły się fantastycznie pozwalając w końcu swobodnie dźgać i odrywać stopy od ziemi. Pewną wadą jest to, że opaski plastikowe świetnie się zaciskają, natomiast nie są skłonne się poluzować bez użycia ostrych narzędzi. Wada to staje się uciążliwa, kiedy zaczyna dzwonić pozostawiony w kuchni telefon, bądź człowiek uświadamia sobie, że truchcik przez salon po picie może mieć poważne konsekwencje dla podłogi.

Podniecony nieziemsko dokonaną modyfikacją zacząłem dynamicznie dreptać po ogrodzie w te i z powrotem przesuwając się po każdym nawrocie o 30 cm w bok. Ku swemu zdziwieniu już po trzecim nawrocie zauważyłem przed sobą wbite w trawnik gwoździe. Przysiadłem na miedzy i dokonałem analizy podeszw, co nie jest zadaniem łatwym w podeszłym wieku. Okazało się, że plastikowy sandał słabo zniósł naprężenia towarzyszące dreptaniu i lekko się rozlazł, przepuszczając śruby. Przeciąłem plastikowe opaski i udałem się do garażu, gdzie zmodyfikowałem sandały dodając metalowe podkładki pod śruby. Po zaciśnięciu kolejnego zestawu opasek powróciłem na trawnik i z zadowoleniem stwierdziłem, że stworzyłem sandały doskonałe. Sandały, którymi Belzebub aerowałby trawniki w piekle. Sandały, które Hells Angels ubieraliby na plażę. Sandały Zagłady.

Dalej dreptałem w wyśmienitym nastroju.

Nie wiem co pomyśleli sobie sąsiedzi, bo nad przyciętym żywopłotem było widać moją głowę, kiedy tak kręciłem się po swoim terytorium. Musiało to wyglądać, jakbym zgubił w trawie 2 złote, których zabrakło do piwa. Nie wiedzieli, że poniżej dzieje się historia sandalnictwa ogrodowego.

wtorek, 28 maja 2013, wawrzyniec_prusky

Polecane wpisy

  • NOC NA ZIEMI

    W zeszły piątek miała miejsce taka sytuacja, żem pochwycił kota w pasie i ściągnąłem go z fotela, a kot na to zaczął złorzeczyć głośniej, niż ma w zwyczaju przy

  • KOTU BIJE DZWON

    Ponieważ częstotliwość publikowania nowych postów idzie łeb w łeb z trafieniami niejakiego Lewandowskiego w narodowych barwach, Państwo Czytelnicy bardzo się ni

  • PRZYGODY MOCARNEJ KOŃCZYNY

    Zło nadeszło niespodziewanie, pewnego mrocznego popołudnia, kiedyśmy oczekiwali w Buraczanym na MŻonkę, która udała się do sklepu spożywczego po paszę dla rodzi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Daria, *.cnet.gawex.pl
2013/05/28 12:58:08
Wawrzyniec, jak ja Ci dziękuję! Przypomniało mi się jak to jest śmiać się w głos, do łez :-)))
-
Gość: Kinga, *.tktelekom.pl
2013/05/28 13:11:57
jak zwykle rozbawiłeś mnie bardzo :)
-
Gość: kokosova murronia, *.echostar.pl
2013/05/28 13:14:38
I teraz jeszcze w te dziurki, drobnymi paluszkami i zwiewnymi ruchy poupychaj kuleczkowy nawóz.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/28 14:12:25
Sprawiłeś że złe samopoczucie związane z przepiękną pogodą wynikającą z ocieplania się klimatu gdzieś odeszło. Humor mi tak poprawiłeś że zabieram się za prasowanie mężowskich koszul.Geniusz , normalnie geniusz.
-
Gość: Arielka, *.adsl.inetia.pl
2013/05/28 14:20:09
Jak zwykle głośnym rechotem zaalarmowałam sąsiadów z drugiej strony ulicy, ze właśnie czytam Twój blog :D dywanik pod biurkiem też się przydał.. w końcu chwilę potrwało, nim ponownie wygramoliłam się na krzesło... Mam nadzieję ,że tak hołubiony trawnik odwdzięczy Ci się puszystością i gęstwą zieloności :D
-
Gość: , *.akademiki.uni.torun.pl
2013/05/28 18:12:00
Widzę, że nie tylko mnie, Wawrzyńcze poprawiłeś humor w tę paskudną pogodę! :) Współlokatorka nie wiedziała o co mi chodzi, bo co chwila wybuchałam dzikim rechotem :)
Dzięki!!! :D
-
2013/05/28 21:25:40
100 lat w zdrowiu i humorze!
-
Gość: Wiewi00ra, *.bielskpodlaski.mm.pl
2013/05/29 02:22:52
Dzięki Opatrzności Mąż chrapie głośniej niż ja się śmieję :D:D:D
-
Gość: , *.promax.media.pl
2013/05/29 20:48:58
Jesteś wielki. !!!! Muszę przyznać że rzadko piszesz ale warto czekać na te perełki.
-
Gość: Bambi, *.dynamic.chello.pl
2013/05/29 23:37:46
Witaj Ponownie Wawrzyńcze,
Obudziło mi się młode jak dotarłam do połowy notki.
Sąsiadki będą miały dużo do powiedzenia o hałasach...
A Ty leć patentować sandały ogrodowe :P
-
2013/05/31 18:02:47
Ło, człowieku, men, been there! Sandały z Obi! Nie wiem, czy 5 kroków zrobiłam, jak w jednym szlag trafił mocowanie. A przecież w jednym bez sensu popylać nie będę. Ale, dzięki tobie, wiem już jak uratować wydane 29,99 zł. Kosiarka i sandały - widzę to! Dzięki!
-
Gość: Rinka, *.dynamic.chello.pl
2013/06/04 23:11:08
Oj Wawrzyńcze zamiast iść spać, to ja czytam Twoje notki i rechoce na całe gardło, aż łzy po polikach lecą. No Ty to zawsze umiesz mi poprawić humorek. Dzięki i proszę nie zapominaj o nas. Pozdrawia Rinka z Wrocławia
-
Gość: skaf_, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/07/09 19:23:55
moim ulubionym wątkiem przyrodniczo-ogrodowym nadal pozostaje latające pranie
-
Gość: beatakar11, *.client.maxnet.66.pl
2013/07/13 21:24:34
Uśmiałam się do łez. Masz człowieku talent i pewnie trawnik doskonały...
-
Gość: rezyser, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/07/16 14:55:17
Nawet nie wiesz drogi Wawrzyńcze jak się cieszę, że żyjesz i tworzysz nadal w świetnej formie!!! Prawdopodobnie nie pamiętasz, ale jeszcze przy okazji bloga na Onecie korespondowaliśmy trochę, w wyniku czego przesłałem Ci fotkę tablicy "ul. Wawrzyńca Prusa" (co prawda nie Pryskego, ale zawsze!). Teraz, korzystając z Twej chwały, popularności i talentu nieśmiało wspomnę, że zacząłem sam blogować - więc wszystkich (ewentualnych) zainteresowanych chętnie ujrzę na : swiatokiemrezysera.wordpress.com/ Pozdrawiam i szerokości kanałów przekazu życzę!
-
Gość: Maria, 92.55.195.*
2013/07/29 19:20:38
Na litość boską! Napisz coś nowego albo zmień początek tej notki! Gdy czytam o 9 stopniach Celsjusza przy aktualnej temperaturze, mam ochotę zrobić komuś coś złego!
-
Gość: annakicia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/09/05 22:23:52
Wszystkiego najśmieszniejszego z okazji imienin Wawrzyńcze :-) strasznie za Tobą tęsknię :-) ale czekać na takie poczytanie warto... :)
-
eddielive
2013/10/18 18:36:31
Otóż odnoszę wrażenie, że wkradła sie tutaj pewna nieścisłość - brak 2 zł do piwa powoduje raczej kompletną rozpacz i zmusza wręcz nieszczęśnika do położenia sie na trawniku celem pozbycia się żalu. W twoim (a przynajmniej moim) przypadku, gorączkowe poszukiwania rozpoczynają się przy kwocie 0,1 zł a kończą na zawrotnej sumie 45gr.