środa, 27 marca 2013

Ponieważ częstotliwość publikowania nowych postów idzie łeb w łeb z trafieniami niejakiego Lewandowskiego w narodowych barwach, Państwo Czytelnicy bardzo się niepokoją i przesyłają mnóstwo pytań o zdrowie, powodzenie, codzienność, apetyt i generalnie o to, co słychać.

 U kota.

Otóż pod naporem pytań spieszę z odpowiedzią, przy okazji donosząc, że u człekokształtnych wszyscy zdrowi (na ciele). Ale my nie o tym, to jest nudne i jeśli będę rozwijał wątek, to wszyscy zmienią kanał.

Kot nam okulał. Nagle zorientowałem się, że ucieka przede mną na trzech łapach i łatwiej go dopaść na trasie. Zrobiłem oględziny, czy przypadkiem klocek lego nie wlazł mu między poduszki, ale nic nie wypatrzyłem. Może powinienem zapalić światło w garażu, ale jeśli chodzi o oględzanie kota, nie jestem specjalistą. Wyglądało mi na to, że sobie coś naciągnął lub ułamał waląc piąchą w drzwi balkonowe, bo spędza długie zimowe wieczory usiłując ukruszyć szkło. Z tego powodu nie opuszczamy żaluzji zewnętrznych, bo o blachę strasznie tłucze.

Zmartwiła mnie kontuzja kota, gdyż postawiła pod znakiem zapytania kilka projektów, które chciałem zrealizować na wiosnę (o ile wiosna będzie w tym roku udostępniona zwiedzającym ten padół). Obawiałem się, że na trzech łapach nie da rady pociągnąć wertykulatora po trawniku. Ponadto czułem dyskomfort, ponieważ pojawiły się oskarżenia i szepty, jakobym kota przydepnął. Oskarżenia absurdalne, bo gdybym przydepnął, celowo czy marzycielskim roztargnieniu, kot z pewnością uskarżałby się nie na ból kopytka, a na ogólny brak trzeciego wymiaru. Zapadła decyzja o poddaniu kota leczeniu, choć doświadczeni hodowcy sugerowali, że jeśli zwierz nie charczy i nie tarza się w konwulsjach, to zapewne sam się wykuruje, bez zbędnego naruszania wątłej substancji konta bankowego. Ale kot patrzył wzrokiem smutnym, zatracił apetyt i ochotę na gonitwy, trzeba było przeciwdziałać, bo nie ma fajniejszej zabawy niż napełnić kota żarciem i gonić po schodach. Co nam ze stacjonarnego kota.

Tośmy pojechali…

 

CDN gdyż czas się skończył, a nie chcę na dysku odkładać. Po upływie czasu staję się krytyczny i rzeczy nieopublikowane oddaję kotu do zabawy.

 

15:26, wawrzyniec_prusky , Dziennik
Link Komentarze (9) »