Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Film | Fotografia | Granie | Info o blogu | Książki | Margines | Muzyka | Sport | Telewizja
RSS

Info o blogu

piątek, 28 maja 2010

… i nagle okazało się, że ten blog istnieje już ponad pół roku.

Tak jak się spodziewałem nie cieszy się wielką popularnością i czytelników niemal mu nie przybywa (gwałtownie także nie ubywa, ostrożnie można więc mówić o sukcesie, ewentualnie o zbiorowym zaczadzeniu). Nic dziwnego, bo zgodnie z założeniami, a w zasadzie z ich brakiem, lądują tu treści niezorganizowane, a powszechnie wiadomo, że jeżeli blog jest o wszystkim, to jest o niczym i ciężko wymagać, żeby taki zlep przyciągał uwagę. Ale nic to, tak miało być, o wszystkim i o niczym, więc i grupa zainteresowanych siłą rzeczy musi być ograniczona. Chodzi mi po głowie mały projekcik, w którym poprzeczka poszłaby pierońsko w górę, ale obawiam się, że czas zgłosi veto, bo blogowaniem ostatnimi czasy rządzi zegarek.  Przez ów pieroński czas, którego ciągle nie ma, a jednak bruździ,  jedno mi się niestety nie udało, czyli wrzucanie „czegoś” codziennie. Wciąż nie mogę wygospodarować tej chwili, żeby aktualizować częściej bloga i jeśli już coś mam jakieś drobiazgi, to wrzucam na facebook.

A propos facebooka i innych społecznościówek. Kto ma ochotę niech się wprasza do grona znajomych na FB, wciągam wszystkich bez wyjątku: grubych, łysych, kostropatych i nawet kibiców hokeja też (pozdro scv!). Łatwość dodawania nowych treści sprawia, że polubiłem tę globalną maszynkę i zdradzam ostatnio bloga na rzecz tegoż. Wybaczcie z kolei ci, którzy wysłaliście zaproszenia na wawrzyńcowe konto na Naszej Klasie – przypomniałem sobie o nim dziś i raczej nie mam ochoty na reaktywację, a w zasadzie aktywację, gdyż w praktyce konto to od zawsze było w śpiączce i tak pewnie zostanie, choć Kominek chwali sobie działanie przez NK. Może wyciągnąć defibrylator i ożywić jednak to monstrum?

Kto korzysta z gg może dodać mnie do obserwowanych na blipie, którego trochę zaniedbałem i pojawiają się na nim tylko powiadomienia o nowych notkach, ale czasem też pojawiają się sms-y z podróży. Może jeszcze się kiedyś z blipem bardziej polubię. Gdzieś mam konto na twitterze, ale po przetestowaniu porzuciłem go dla porównywalnego, lokalnego blipa. Obecny na blogu z lewej strony Cbox do szybkiej wymiany zdań nie cieszy się zbytnią popularnością, więc chyba go z żalem wkrótce eksterminuję, choć wydawało mi się, że taki mały czacik podpięty pod blog to strzał w sedno dziesiątki (copyright by Wilq). No i jest jeszcze RSS do informacji o aktualizacjach na blogu. Publikując nagle jedną notkę na starym blogu przekonałem się, że sporo osób z tego korzysta, bo pomimo śmierci klinicznej onetowskiego dzienniczka odzew był natychmiastowy. W rogu tkwi okno reklamowe AdTaily i czasem otrzymuję propozycje zarobienia 0,29 gr dziennie za umieszczenie reklamy, ale pomimo znikomej oglądalności bloga nie odstępuję od zaporowej ceny kilkudziesięciu złotych za dzień. Jedyna możliwość, że ktoś na to pójdzie jest taka, że ktoś z czytelników przepłaci za reklamę dla przyjemności postawienia mi dużego drinka.

Jak komu wygodnie – polecam się.

Dzięki społecznościówkom odbieram dziś także sporo życzeń urodzinowych od znajomych, ledwo znajomych i nieznajomych, co w moim podeszłym wieku powoduje niebezpieczne wzruszenia i nadwerężenie pompki. Rano dostałem serię prezentów od najbliższych – laurkę z rybami, dzieło rysunkowe przedstawiające atak dinozaurów na tor Hot Wheels i „Brak wiadomości od Gurba” Eduarda Mendozy, co mnie cieszy i martwi jednocześnie, gdyż autor ów notorycznie kradnie mi dobre pomysły i z pobieżnej lektury książki w księgarni wynika, że uczynił to ponownie. Pewnie są w zmowie z Pratchettem i mają ubaw patrząc, jak się wściekam.

10:17, wawrzyniec_prusky , Info o blogu
Link Komentarze (32) »
poniedziałek, 02 listopada 2009

Na początek kilkaset słów wyjaśnienia dla tych, którzy trafili tu po raz pierwszy.

Wikipedyści ujęli historię mojego blogowania w kilku zgrabnych zdaniach:

Od 2004 roku prowadzi w serwisie Onet.pl bloga, którego głównym bohaterem jest alter ego autora, o pseudonimie Wawrzyniec Prusky (zapożyczonym z filmu Miś). Blog jest pisany zazwyczaj w trzeciej osobie, a jego tematyką są zdarzenia z życia autora i jego rodziny, opisywane w anegdotycznej, humorystycznej formie. Oprócz Wawrzyńca, bohaterami notek są jego żona (opisywana jako MŻonka) oraz dzieci określane jako Dziedzic i Potomka.

Blog Wawrzyńca Prusky'ego został wybrany blogiem roku 2005 w plebiscycie portalu Onet.pl. W tym samym konkursie zdobył również 1. nagrodę przyznawaną przez internautów w kategorii Męski punkt widzenia. W 2007 część wpisów z bloga została opublikowana w formie książki zatytułowanej Jędrne kaktusy. W 2009 roku ukazała się jej kontynuacja pt. Ballada o chaosiku.

Po ponad pięciu latach pisania, w dniu 30 czerwca 2009 roku, oficjalnie zakończył prowadzenie bloga pod pseudonimem Wawrzyniec Prusky. W notce tej dziękuje on swoim czytelnikom oraz wyjaśnia, czemu kończy swoją przygodę z blogowaniem.*

Jak widać ostatnie zdanie staje się właśnie nieaktualne. Po czterech miesiącach bez bloga i nabraniu dystansu do sprawy uznałem, że jednak chcę jeszcze porobić trochę notatek. Nie wracam do poprzedniego bloga i to miejsce nie będzie jego kontynuacją na tyle, na ile to możliwe. Wszystkie argumenty przemawiające za zakończeniem w miarę regularnego konstruowania anegdot z życia rodziny pozostają aktualne – nie jestem i nie będę już w stanie pisać w ten sposób, gdyż formuła wyczerpała się o pozostało już tylko niezbyt eleganckie szamotanie się z brakiem pomysłów na odrodzenie bloga. Onetowski blog pozostaje zatem w stanie hibernacji ożywianej od czasu do czasu kolejnym tekstem, ponieważ myśl o napisaniu notki w trzeciej osobie liczby pojedynczej ponownie wywołuje we mnie pozytywne podniecenie.

Ten blog powstaje zaś dlatego, że jednak muszę mieć dla siebie kawałek Internetu. Tym razem zaczynam bez planu, pomysłu i celu. Choć znawcy tematu wieszczą (słusznie zresztą) zmierzch blogów-dzienników prawdopodobnie zostanę przy pamiętnikarstwie. Nie obiecuję, że to miejsce przetrwa choćby kwartał, nie obiecam, że będę pisał regularnie, nie będę próbował się spinać, żeby nie wpaść ponownie w pułapkę ścigania się z samym sobą.

Ot po prostu powstaje i zobaczymy, dokąd go poniesie. Być może za chwilę utknie na mieliźnie i nikogo to specjalnie nie wzruszy, nie wyłączając mnie.

Nie ma też żadnej głębszej filozofii w tym, że założyłem go na blox.pl. Zadecydowały kwestie techniczne, ochota na zabawianie się widgetami i względnie duże możliwości wpływania na wygląd i funkcjonalność bloga, choć wymagało to kilku wieczorów główkowania nad CSS’em i w tej dziedzinie jeszcze dużo przede mną. Póki co poczekam i sprawdzę, które elementy warto zostawić, a które będą tylko kulą u łącza.

Jeżeli ktoś ma ochotę zapoznać się ze „starym” blogiem polecam wizytę na www.wawrzyniecprusky.blog.onet.pl , większość poprawionej i uzupełnionej treści w wersji papierowej nadal do odnalezienia w księgarniach:

Jędrne kaktusy, (2007, Zysk i S-ka, ISBN 978-83-7506-120-8)

Ballada o chaosiku (2009, Wydawnictwo Grasshopper, ISBN 978-83-61725-04-6)

 

* Polecam lekturę dyskusji na temat, czy hasło "Wawrzyniec Prusky" powinno pozostać w Wikipedii. Ciekawe argumenty obu stron.

21:57, wawrzyniec_prusky , Info o blogu
Link Komentarze (24) »